Kiedy Brytyjczyk mówi „That’s not bad”, zazwyczaj ma na myśli „To jest świetne”. Kiedy jednak z uśmiechem rzuca „It’s fine” lub „No worries”, wcale nie musi to oznaczać, że wszystko jest w porządku. Dla wielu Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii zderzenie z tutejszą kulturą skrajnej uprzejmości, niedomówień i owijania w bawełnę bywa prawdziwym wyzwaniem komunikacyjnym. Przyzwyczajeni do polskiej bezpośredniości, często mamy problem z asertywnym stawianiem granic, obawiając się, że nasze jasne „nie” zostanie odebrane jako przejaw gburowatości lub agresji.

Wielka Brytania uchodzi za kraj, w którym słowo „Sorry” słyszy się na każdym kroku, a pasywna agresja bywa mistrzowsko maskowana społecznym konwenansem. W takim środowisku bardzo łatwo wpaść w pułapkę nadmiernej ugodowości i zgadzać się na rzeczy, na które wcale nie mamy ochoty – od brania kolejnych nadgodzin w pracy, po uleganie presji w relacjach prywatnych. Wsparcie psychologa w UK pomaga zrzucać maskę wiecznego zadowolenia i uczy, jak komunikować swoje potrzeby z szacunkiem do brytyjskiej kultury, ale przede wszystkim – z szacunkiem do samego siebie.

Asertywność po brytyjsku – przed jakimi wyzwaniami stoimy?

Stawianie zdrowych granic w środowisku, które unika bezpośredniej konfrontacji, wymaga specyficznych umiejętności psychologicznych. Najczęstsze trudności, z jakimi zgłaszają się pacjenci, to:

  • Lęk przed łatką „nieprzyjemnego obcokrajowca”: Boimy się, że odmawiając wprost, potwierdzimy stereotyp surowego, twardego Polaka z Europy Wschodniej. W efekcie wolimy zacisnąć zęby i przytaknąć, co generuje w nas ogromną wewnętrzną frustrację.

  • Trudność w dekodowaniu intencji: Brytyjskie „I was wondering if you could…” (Zastanawiałem się, czy mógłbyś…) to w realiach korporacyjnych często miękkie, ale stanowcze polecenie służbowe. Brak umiejętności czytania między wierszami sprawia, że nie wiemy, kiedy mamy przestrzeń na negocjacje, a kiedy przekraczane są nasze granice.

  • Zaraza „kompulsywnego przepraszania”: Szybko przejmujemy brytyjski nawyk mówienia „sorry” nawet wtedy, gdy ktoś wpadnie na nas na ulicy. Psychologicznie takie ciągłe, nieuzasadnione przepraszanie obniża nasze poczucie sprawczości i stawia nas w pozycji podwładnego.

  • Poczucie winy po udanej odmowie: Nawet gdy uda nam się postawić na swoim, przez kolejne dni analizujemy, czy nie uraziliśmy rozmówcy. To efekt braku zakorzenienia w kulturze, w której dbanie o własne zasoby emocjonalne i czasowe jest standardem, a nie egoizmem.

Terapia online z polskim psychologiem w UK pozwala na przyjrzenie się tym kulturowym niuansom z bezpiecznej perspektywy. Podczas sesji uczymy się, że asertywność nie musi być głośna ani konfrontacyjna. Można stawiać granice w sposób elegancki, dyplomatyczny, a zarazem niezwykle skuteczny – używając narzędzi, które Brytyjczycy doskonale rozumieją i szanują. Praca nad asertywnością na emigracji to nie nauka bycia „wrednym”, ale kluczowy element dbania o swoje zdrowie psychiczne i emocjonalny dobrostan w kraju, który kocha uprzejmość, ale szanuje tych, którzy znają swoją wartość.

Polski Psycholog UK

Polski Psycholog UK

Zadzwoń i umów się: +44 742 473 35 96

Agnieszka Albińska-Marczak PSYCHOTERAPIA tel: +44 742 473 35 96 e-mail: kontakt@albinskamarczak.com. Webdesign: Websites & Hosting: IBISAL.COM
Polityka prywatności (Klauzula RODO)   Polityka plików cookie
Zadzwoń / Call
× Porozmawiajmy :)